Zainteresowanie konkursem “Bajkowy bohater mojego dzieciństwa” przerosło nasze oczekiwania. Przypomnieliście nam wiele postaci z bajek – tych bardziej i mniej znanych, a wśród nich znaleźli się m.in. Kubuś Puchatek, Miś Uszatek, Karolcia, Fizia Pończoszanka, Buka, Pszczółka Maja, Gucio, Krecik, Pomysłowy Dobromir, Alicja z Krainy Czarów, Doktor Dolittle, Pampilio, Son Goku, Czerwony Kapturek, Żwirek i Muchomorek, Heidi, Papa Smerf, Szeherezada.

Wszystkie Wasze zgłoszenia przeczytaliśmy po kilka razy – była to wspaniała lektura. Niestety zwycięzca mógł być tylko jeden. Nagrodę, w skład której wchodzi:

– książka “Bolek i Lolek na szlaku polskich kultur
– gra “Potwory do szafy
– film DVD “W głowie się nie mieści”

otrzymuje:
Karolina / Nasze Bąbelkowo

Gratulujemy!

Nie mogliśmy jednak przejść obojętnie obok pozostałych zgłoszeń. Postanowiliśmy dodatkowo wyróżnić drobnym upominkiem 4 zgłoszenia, które nadesłali:
Agnieszka Fr
goniurka
Patrycja Szady
Edyta Ch.

“Zapowiedź” upominków znajduje się na zdjęciu na górze tego wpisu 🙂

Z nagrodzonymi osobami skontaktujemy się drogą mailową.

Dziękujemy za Wasze zaangażowanie!

Poniżej umieszczamy nagrodzone zgłoszenia:

Karolina / Nasze Bąbelkowo

Moja ulubiona bohaterka z dzieciństwa – to Pocahontas !

Całkiem podobna do mnie wizualnie – w końcu nie bez powodu taka ksywka przylgnęła do mnie aż do dnia dzisiejszego 😉

Szanująca przyrodę, żyjąca w harmonii z naturą – pochylająca się troskliwie nad każdym zwierzęciem i rośliną. (To również ja : wychowywana od dziecka na wsi, w otoczeniu łąk, pól i lasów.)

Idąca zawsze trochę pod prąd, z dzikością w sercu, niechętnie poddająca się ograniczającym schematom i konwenansom. (Wypisz, wymaluj – mój charakter!)

Zadziorna i krnąbrna – a jednocześnie bardzo wrażliwa i eteryczna. (W końcu “kobieta zmienną jest” – i sama również stanowię zlepek wielu skrajności oraz przeciwieństw).

Ceniąca sobie “kolorowy wiatr” we włosach, słoneczne promienie na twarzy i czerpanie z życia pełną garścią – z dala od dużych skupisk ludzi oraz wielkomiejskiego zgiełku. (Mi też do szczęścia wiele nie potrzeba – wystarczy rodzina, niebo nad głową i intensywne chłonięcie świata wszystkimi zmysłami, razem z moim 4letnim synkiem).

Jak widać – mamy ze sobą sporo wspólnego , a zatem mój wybór nie mógł wyglądać inaczej 🙂

Agnieszka Fr

Moim ulubionym, bajkowym bohaterem z dzieciństwa był Miś Uszatek. Dobranocka emitowana była raz w tygodniu we wtorki. Sama nie przypominam sobie tego, ale z opowieści rodzinnych wiem, że przed rozpoczęciem się bajki zaczynałam już płakać. Na pytanie z jakiego powodu, odpowiedź była prosta ” bo bajka jest krótka i za chwilę się skończy”. Za co wtedy lubiłam tę wieczorynkę – trudno mi teraz powiedzieć – chyba po prostu ciekawiła mnie historia sympatycznego misia z oklapniętym uszkiem. Czułam, że Miś jest mądry i zaradny, zawsze wie jak poradzić sobie z kłopotami przyjaciół.
Dziś doceniam przede wszystkim walory edukacyjno- wychowawcze bajki: kształtowanie postaw promujących przyjaźń, wzajemną pomoc i odpowiedzialność za siebie i innych – wartości, które sprawiają że świat staje się lepszy. Bo Uszatek uczył jak powinno się postąpić, jak nie wyrządzać krzywdy i być wrażliwym, jak zadbać o bezpieczeństwo.

goniurka

Moją ulubioną postacią z książki z dzieciństwa była Karolcia. Dziewczynka, która dzięki magicznemu koralikowi przeżywała różne niezapomniane przygody, jednak zrozumiała, że musi używać go mądrze, ponieważ jego moc niknie. Na końcu postanawia spełnić życzenia wszystkich ludzi nie tylko swoje. Pamiętam, że po przeczytaniu tej książki u babci na wsi zaglądałam we wszystkie zakamarki drewnianej podłogi w poszukiwaniu magicznego niebieskiego koralika. Tak bardzo chciałam go znaleźć. Dziś inaczej patrzę na tę lekturę, uczyła ona dzieci, że trzeba zwracać uwagę na potrzeby innych, nie tylko swoje. Pracuję zawodowo w bibliotece i często namawiam małe dziewczynki do tej książeczki.

Patrycja Szady

Moją ulubioną postacią bajkową jest jeden z bohaterów Stumilowego lasu, a mianowicie Kłapouchy. Zauroczył mnie ten niebieski osiołek z oklapniętymi uszkami, którego najwiekszą udręką jest stale odpadający i gubiący się ogonek. Troskliwi przyjaciele przyczepiali go pinezką i ozdabiali charakterystyczną różową kokardką aby łatwiej było go znaleźć. Wieczny pesymista i realista, swoje negatywne nastawienie tłumaczył niepowodzeniami w życiu. Niezbyt zachęcający charakter postaci, jednak nie należy oceniać książki po okładce. Za ścianą smutku i pesymizmu kryła się wrażliwość i delikatność osiołka, który ponad wszystko stawiał dobro przyjaciół, służył mądrą radą i zawsze można było na niego liczyć. Cechował się też niezwykłą mądrością, często oddawał się zadumie analizując działanie wszechświata. Swoim charakterem calkowicie podbil moje serce, poniekąd utożsamiam się z Klapouchem i pewnie dlatego też tak bardzo lubię tę postać. Często popadam w melancholijne nastroje, lubię sobie czasem pomarudzić i ponarzekać na czym ten świat stoi. Z kolei wrażliwość to moje drugie imię, podobnie jak Klapouch zawsze znajdę czas dla przyjaciół żeby ich wysłuchać i służyć radą.

Edyta Ch.

Moją ulubioną bohaterką jest Heidi – dziewczynka z gór 🙂
Mała Heidi trafia pod opiekę dziadka – surowego, zgorzkniałego, wręcz gburowatego mężczyzny, który jest postrachem w górskiej wiosce. Pojawienie się dziecka traktuje jako karę i nie zamierza ułatwiać jej pobytu w nowym miejscu. Ale czy jego zatwardziałe serce wytrzyma dużą porcję uśmiechu, optymizmu i niewinności, jaką serwuje mu dziewczynka każdego dnia? Ona – też samotna już od najmłodszych lat zmuszona walczyć z ciężkim losem – stanie się najlepszym towarzyszem i największym przyjacielem staruszka. Ale nie tylko o przyjaźni jest ta piękna historia. Heidi jest bacznym obserwatorem wiejskiego życia, uwielbia zwierzęta, górskie hale, ośnieżone szczyty i czyste powietrze. Nic więc dziwnego, że nagły wyjazd do miasta sprawia, że jest jak ptak ze złamanym skrzydłem. Dzielnie znosi rygor nauczycielki i ciągłe lekcje, bo przecież każde dziecko musi chodzić do szkoły. Jedynym pocieszeniem jest towarzystwo Klary – dziewczynki, która porusza się na wózku inwalidzkim.
Heidi przeżywa wiele przygód zarówno wśród górskich krajobrazów, jak i w czasie podróży. Pokazuje, że nie można poddawać się przeciwnościom losu, bo zawsze po burzy wychodzi słońce. Uczy nas przyjaźni niezależnie od wieku, bo pokrewną duszę można znaleźć zarówno w osobie surowego dziadka, dzielnego i ubogiego pasterza Piotrusia, jak i chorej dziewczynki z bogatej rodziny. Heidi nikogo nie ocenia, nie krytykuje, jest tolerancyjna i zawsze chętna do pomocy. Świat dał jej dużo cierpienia, a ona odpłaca się dobrocią i otwartym sercem.
Ta historia wzrusza, uczy, przypomina, co jest w życiu najważniejsze. Jako dziecko czytałam ją wiele razy, dokładnie wiedziałam, co się wydarzy, jakie będzie zakończenie, ale i tak uwielbiam do niej powracać, bo napełnia mnie optymizmem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *